Yo! No to mamy już jesień. Trochę to przygnębiające , ponieważ lato już minęło. Nie wiem jak Wy ale ja bardzo lubię ,gdy jest lato. Nawet przyzwyczaiłam się do tych temperatur. Dość już o pogodzie. Czas pochwalić się wyremontowanym pokoikiem.
:)
Ciepłe lody przy zapaleniu gardła.
studentka lat 2 ;D hahah
Dzieło Bartka i jego taty
Róża, która wytrwała 2 tygodnie :)
Moje pilne studenty :P
Jakość randomowa a Simba jak stwór czarny xd
Jesienna kawka z ciasteczkami i ten piękny świecznik. Takie rzeczy tylko z teściową.
Od pewnego czasu nie wiele się u mnie dzieje. Byłam chora 2 tygodnie w między czasie była moja mama w Bydgoszczy. Bardzo lubię współlokatorów, z którymi mam dobry kontakt. Zauważyłam ,że w uczelni wykładowcom tak bardzo chce się prowadzić zajęcia jak nam słuchać. Przez tydzień nie zapisałam nawet kartki w zeszycie. Pewnie za tydzień lub dwa nie będziemy wstanie napisać tak wielu danych i skończy się tak jak zawsze - na nagrywaniu zajęć.
Zbliżają się urodziny Bartka a ja zastanawiam się z czego by się najbardziej ucieszył. Plan A oraz B już w mojej głowie powstał oczywiście na miarę kieszeni studenta. Myślę,że za miesiąc mniej więcej przedstawię mój pomysł.
Będąc w Bydgoszczy ciężko mi na sercu. Jestem 300 km od domu, 34 km od Simby , który lata nadal na działce. Wiem ,że jest w dobrych rękach ale bardzo mi go brak. Przymrozki nad ranem dają o sobie znać ale jak zwykle dzielni uczniowie oraz studenci przeciskają się w autobusach.
Toruń za pół ceny - a ja wybrałam możliwość popływania. :)
A teraz idę spać ,gdyż jutro czeka mnie ciężki dzień. Za tydzień zapraszam na nową notkę










































